Obedience / Moja rozgrzewka i cool down

Moja rozgrzewka i cool down w treningu obedience.

W środowisku zawodników agility świadomość znaczenia prawidłowej rozgrzewki i cool down po wysiłku fizycznym jest już całkiem spora. Powoli świadomość ta przedziera się i do obediencowych kuluarów, gdzie przez długi czas była traktowana po macoszemu.

Agility stawia przed psem niewątpliwie większe wyzwania sprawnościowe i naraża na duże przeciążenia. Wszelkie zaniedbania w kwestii przygotowania psa do takiego rodzaju wysiłku dużo szybciej wyjdą bokiem i postawią zawodnika przed koniecznością wizyty u weterynarza i fizjoterapeuty. Przeciążenia, którym poddawane są psy obediencowe, z natury swej mają raczej charakter kumulatywny i są rozciągnięte w czasie – ”szydło z worka” (bez podtekstów politycznych 😉  może wyjść dużo później, usypiając czujność przewodnika.

Z uczuciem ulgi patrzę na moich uczniów i zawodników, którzy rutynę rozgrzewkową traktują jako nieodzowną część treningu. Nie bardzo mają wyjście, bo dopóki tego nie robią, zawsze mogą się spodziewać, że pierwszym pytaniem, które im zadam na treningu będzie – ”czy zdążyłeś rozgrzać psa?”.

Zanim zaczniesz zastanawiać się czemu Twój pies dzisiaj na treningu tak wolno pobiegł po agilitowej kładce, lub czemu tak wolno wracał z koziołkiem i kombinować jakich metod użyć żeby go przyspieszyć, pomyśl czy powodem nie jest to, że po prostu nie był dostatecznie rozgrzany, żeby wykazać się lepszym tempem.

Przeprowadź eksperyment na samym sobie. Wyjdź na bieżnię, nierozgrzany przebiegnij 100 metrów sprintem. Niech znajomy zmierzy Ci czas. Zrób to samo, ale po rozgrzewce. Porównaj czasy. Wyciągnij wnioski. Wróć! Nie rób tego! Nie chcę brać odpowiedzialności za Twoją kontuzję ;-).

DSC_4752

Poniżej przedstawię Wam moją standardową rutynę rozgrzewkową (15-20 minut).

1) Trucht / spacer bez smyczy

Po rozłożeniu ringu i przygotowaniu wszystkich akcesoriów, których będę potrzebował na danym treningu wyciągam psa z klatki i idziemy na 10 minutowy spacer, który ma zapewnić wstępne rozgrzanie tkanek miękkich i poprawia smarowanie stawów. Moje psy mają wtedy ”wolne”, mogą sobie swobodnie truchtać i węszyć. Ja mam okazję żeby im się przypatrzeć i otrzymuję wstępny obraz tego w jakiej są w chwili obecnej formie psychicznej i fizycznej.

2) Przeciąganie

W kontrolowany sposób, płynnymi ruchami nie wywołując nagłych szarpnięć, zachęcam psa do przeciągania się ze mną zabawką. Szarpak trzymam raz wysoko, a raz nisko, tak by rozgrzać zarówno przód, jak i tył psa. To ćwiczenie przeplatam bieganiem luzem.

3) Para pozycji stój-waruj; cofanie-podążanie, obroty (w obie strony), podawanie wszystkich czterech łap (nie naraz ;-), chód boczny (w obie strony).

Powyższe ćwiczenia służą rozgrzaniu mięśni i poprawiają smarowanie stawów. Korzystam tutaj z płaszczyzn ruchów: przód-tył, zginanie, odwodzenie i przywodzenie.

4) Krótki stretching aktywny

Najczęściej proszę psa o targetowanie tylnymi łapami jakiegoś obiektu (drzewo, cegła, kamień – ważne żeby nie było ślisko), który ma za plecami, rozciągam go do przodu i cofam, oraz sztuczkę ”a kuku” (przednie łapy psa oparte na moim przedramieniu, a pysk psa nurkuje pod przedramieniem). Aby rozciągnąć kręgosłup, w pozycji stój zachęcam psa smakołykiem lub poprzez target nosem dłoni do wygięcia na boki, w górę i w dół. Umiejscowienie nagrody to: łopatka, żebra, biodro, nad głową i pomiędzy nogami. Nie utrzymuję powyższych pozycji, tylko powtarzam te ćwiczenia kilkukrotnie, aby zwiększyć aktywny zakres ruchu.

Tego rodzaju stretching daje mi również obraz tego w jakiej formie są moje psy. Jeśli stwierdzę, że którekolwiek z ćwiczeń sprawia im trudności, nie zdecyduję się na trening. Tak więc rozgrzewka jest u mnie narzędziem diagnostycznym pozwalającym na bieżąco monitorować stan fizyczny moich czworonożnych podopiecznych.

5) Start z miejsca, hamowanie i zatrzymanie, zwroty, skręty, oraz sprint.

Energiczniejsze przeciąganie zabawką, pogoń za mną uciekającym z zabawką, bieg po rzuconego na ziemię szarpaka, wysłanie do obiegania (z obu stron) – to zostawiam na koniec. Ta część jest zdecydowanie najkrótsza – nie chcę żeby pies wykazywał po niej oznaki zmęczenia, ma być w optymalnym stanie do dalszej pracy.

Zanim wejdę na ring chcę zobaczyć na co dziś stać mojego psa. Da mi to jaśniejszy obraz tego jak wysoko w danej sesji mogę postawić przed nim wymagania i urealnić swoje oczekiwania, tak żeby go nie przeciążyć.

Poszczególne ćwiczenia i czas na nie poświęcony dopasowuję do aktualnego planu treningowego.

DSC_4889

Po treningu – czas na cool down.

1) Bieganie luzem, przeciąganie szarpakiem.

2) Stretching aktywny – sprawdzam czy nic psa nie boli po wysiłku.

3) Spacer z psami – 20-30 minut spokojnego biegania bez smyczy.

4) Masaż powysiłkowy – w domu, ok.2-3 godzin po treningu. To już domena Eli, moje spracowane dłonie mają zasłużony odpoczynek ;-).

Rozgrzewka to ponadto idealna okazja do tego żeby ukierunkować uwagę psa na siebie, zwiększyć prawdopodobieństwo, że będzie skupiony i zaangażowany w trakcie sesji, zorientować się w jakim dzisiaj jest nastroju, czy chce w ogóle z nami rozmawiać na wspólny temat.

W tekście tym przedstawiłem swoją przykładową rutynę rozgrzewkową, nie jest to w żadnym wypadku tekst instruktażowy. Zachęcam do zgłębiania tematu i ułożenia rozgrzewki dostosowanej do potrzeb Waszego psa w konsultacji z doświadczonym zoofizjoterapeutą.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s