PSIESPRESSO SHOT #2 COOLCZATKA

SHOT 2

Zawsze mnie zadziwia, gdy słyszę jak ktoś (zazwyczaj niestety instruktor szkolenia psów) z dumą w głosie (lub słowie pisanym) oznajmia, że nie używa w szkoleniu kolczatek. Dla mnie to tak jakbym poszedł do dentysty, a on by się chwalił, że nie używa piaskarki stomatologicznej albo nie zakłada plomb, ale może wybielić zęby. ”Piaskowania Pan/Pani nie zrobi? Lipa.”

Można być dumnym z super skilli w wybielaniu zębów, ale chyba nie z tego, że nie używa się narzędzi, które znacznie poszerzają (a bardzo często otwierają) możliwości spełnienia oczekiwań klienta. Mechanik, który umyje szyby, ale filtrów powietrza nie wymieni? Też lipa.

Gdyby za filozofią ”nie-stosowania kolczatek” stało szczere wyznanie – ”nigdy nie używałem/nie używałam tego narzędzia, nie mam pojęcia jak się nim posługiwać, nie wiem jak bezpiecznie z jego pomocą szkolić psa, ale … wiem jak motywować do współpracy z pomocą nagród”  –  to pewnie to psiespresso by nigdy nie musiało być wypite (co za strata!).

Niestety na tak szczere wyznanie stać niewielu. Póki co reklamowanie się nie stosowaniem kolczatek zawsze oznacza jedno z poniższych:

1) ”To narzędzie służące do zadawania psom bólu, torturowania ich.”

2) ”Powoduje/zwiększa agresję.”

3) ”Przeciętny właściciel może zbyt łatwo fizycznie skrzywdzić psa na kolczatce.”

4) ”Szkoleniowcy, którzy szkolą z użyciem kolczatek chcą szybkiego efektu, żeby zabłysnąć przed klientem.”

5) ”Szkolenie z użyciem kolczatki to pójście na łatwiznę.”

Lista oskarżeń jest oczywiście dużo dłuższa, ale psiespresso to zaledwie 2-3 łyczki… Tutaj i tak wyszło doppio… Radzę wziąć kolejny łyk!

ad.1) Kolczatka bez dwóch zdań wygląda strasznie – średniowieczne narzędzie tortur. I znajdzie się niejeden debil, który używa tego narzędzia w sposób bardzo toporny, prymitywny, forsowny – niewątpliwie krzywdząc zwierzę. Ale czy debilowi kolczatka do tego potrzebna? Debil skrzywdzi psa nawet w szelkach … Paradoksalnie kolczatka to narzędzie umożliwiające komunikację z psem na bardzo subtelnym poziomie. O ile jest w rękach świadomej, wyedukowanej osoby. Nie wyobrażam sobie komunikowania się z psem na smyczy z pomocą zwykłej obroży równie skutecznie, precyzyjnie i przede wszystkim delikatnie jak na kolczatce, nie mówiąc o modnych od kilku sezonów szelkach (używam ich tylko do nauki ciągnięcia na smyczy … ;-).

ad.2)  Niewłaściwie stosowana teoretycznie może mieć taki efekt. Teoretycznie, bo w swojej praktyce takiego efektu nigdy nie zaobserwowałem. Pewnie m.in. dlatego, że wiem jak tego uniknąć. Niewłaściwe stosowanie smyczy podpiętej do szelek też może zwiększyć/spowodować wybuch agresji. Takie zdarzenia widuję na warszawskich ulicach i w warszawskich parkach na co dzień. Czemu wobec tego kolczatka jest be, a szelki nie? Jeśli ktoś niewłaściwie używa smyczy i prowokuje psa do wybuchów agresji – szkoleniowiec uczy jak używać smyczy, żeby tego uniknąć. A nie obwieszcza z dumą, że nie stosuje w swojej szkole smyczy….  Tymczasem jeśli ktoś niewłaściwie używa kolczatkę – likwidujemy kolczatkę zamiast edukować.

ad.3) Znowu – w rękach okrutnego debila jest niebezpiecznym narzędziem. Nie zakładam, że każdy mój klient to okrutny debil. Przeciętny Kowalski powinien być edukowany, a nie dezinformowany. Jeśli Kowalski dowie się jak wybrać bezpieczny model kolczatki i czym się charakteryzuje, jaki jest mechanizm jej działania, czemu tak została zaprojektowana (w kolczatce kolce są akurat najmniej istotne, ale kto o tym wie?), jak ją prawidłowa zakładać (kto o tym ”banale” wie?), jak ją prawidłowo stopniowo wprowadzić w szkolenie etc – to ryzyko, że zrobi psu krzywdę jest takie samo jak to, że Kowalski uczony jak psa nagradzać smakołykami zapasie go na śmierć. Chociaż to drugie często wydaje mi się dużo bardziej prawdopodobne.

4) Nie ukrywam, że wolę szybkie efekty. Co w tym złego? Jest jakaś cnota w dłuższym, mozolnym zmaganiu? Skąd założenie, że dla psa będzie lepiej jeśli (w imię nie stosowania kolczatki) dopiero za rok osiągniesz z nim pożądany efekt, jeśli mógłbyś go osiągnąć w 2 miesiące? A może pies wolałby już po 2 miesiącach edukacji cieszyć się większymi swobodami przez te pozostałe 10 miesięcy?

Oczywiście za tym zarzutem kryje się założenie, że to ”szybciej” jest osiągane kosztem psa, że nie dostosowuje się tempa szkolenia do możliwości ”przerobowych” zwierzęcia, że się na siłę forsuje progres. Z całą pewnością można się jeszcze w Polsce spotkać z oldschool’owym podejściem do szkolenia z użyciem narzędzi awersyjnych. Siłowym, opresyjnym, przedmiotowym traktowaniem żywego stworzenia. Ale to ta sama sytuacja co z obrożami elektrycznymi – jeśli ktoś w dzisiejszych czasach nazywa je nadal obrożami szokowymi to znaczy, że swoją wiedzę opiera na praktykach (i technologiach) stosowanych pół wieku temu… Wrzucanie oldschoolowych brutali do jednego worka z adeptami newschool’u to w najlepszym wypadku dowód ignorancji. W najgorszym celowa dezinformacja.

Co do drugiej części zarzutu – faktycznie lubię też błyszczeć w oczach klienta. Co w tym złego? Nie no racja, to jest akurat słabe … 😉

ad.5) Czas na ostatni łyk doppio. Łatwizną jest … szkolenie z użyciem nagród. Kto nie lubi być nagradzanym? Ręka go góry! … Naprawdę trzeba się bardzo postarać, żeby nagradzając psa zrobić mu krzywdę ;-). Nawet jak nie wyjdzie mi to prawidłowo to pies i tak daruje, bo nawet nie zauważył – tak był pochłonięty parówką/szarpakiem ;-). Jest to bez wątpienia bardzo bezpieczna ”forma komunikacji” z psem. I żeby nie było – jak każdy normalny człowiek nie lubię sobie utrudniać, więc bardzo, bardzo, bardzo często i chętnie z nagradzania korzystam. I bardzo, bardzo, bardzo często i chętnie do tego namawiam (a czasem zmuszam) klientów.

A teraz kolejne pytanie – kto lubi jak mu się stawia ograniczenia, jak się go z żelazną konsekwencją rozlicza z jego obowiązków, jak się od niego egzekwuje rzeczy, których wykonaniem nie jest w danym momencie (albo w ogóle) zainteresowany? Ręka do góry! … Jeśli w szkoleniu psów jest cokolwiek, co zasługuje na miano sztuki, to jest to umiejętność stosowania presji/awersji/przymusu. Jak to robić na tyle umiejętnie, żeby nie naruszyć relacji z psem, a wręcz odwrotnie – umocnić ją? Jak przekonać psa, żeby zrobił coś na co nie ma wielkiej ochoty (nawet, gdy mu przed nosem machamy pieczonym kurczakiem), ale my wiemy, że jest w danej chwili konieczne? Wymaga to olbrzymiego wyczucia, empatii, otwarcia na psa. Cała reszta to rzemiosło – a zwłaszcza nagradzanie. Dlatego pewnie mamy miliony blogów, książek, filmów, kursów on-line o nagradzaniu. O awersji cicho sza. Bo jak z książki nauczyć się sztuki?

Niewątpliwie używając niewłaściwie narzędzi awersyjnych dużo łatwiej niż w wypadku niewłaściwego nagradzania zrobić psu krzywdę. Ale to ryzyko nie powinno prowadzić do nagminnej praktyki dezinformowania właścicieli psów i udzielania im nieprawdziwych, błędnych informacji. Jeśli nie umiesz bezpiecznie prowadzić auta – nie wyrzucaj auta. Weź lekcje doszkalające (i przestań prowadzić po pijaku ;-). Jeśli nie umiesz bezpiecznie szkolić z użyciem kolczatki – naucz się. Jeśli z jakichś powodów – innych niż brak wiedzy i doświadczenia – nie chcesz jej stosować – to chociaż nie wprowadzaj innych w błąd powtarzając farmazony.

Zanim psiespresso straci swoją moc, chciałbym na koniec podkreślić:

Każde narzędzie awersyjne powinno być wprowadzane przez właściciela pod okiem doświadczonego specjalisty.

Ten wpis absolutnie nie ma na celu promowania kolczatki jako bezwzględnej konieczności dla każdego czworonoga i remedium na wszelkie bolączki wychowawcze/szkoleniowe. Tytuł wpisu jest przekorny – chciałem trochę odczarować ten straszak. To nie kolczatka musi być cool, tylko nasze głowy, głowy właścicieli czworonogów. Tylko wtedy ”kolce” nie cofną nas do średniowiecza.

Jeśli ten wpis cokolwiek promuje, to jedynie zdrowy rozsądek – kolczatka potrzebuje EDUKACJI, a nie DEZINFORMACJI.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s