PSIESPRESSO SHOT #3 CHRISTA cz.1

CHRISTA

Seminarium obedience z Christą Enqvist, multimedalistką Mistrzostw Świata Obedience, 5-6 kwietnia Poznań

Niestety Christa nie pozwoliła uczestnikom na publikację nagrań video, więc pozostaje mi opisać to co najbardziej mnie zaciekawiło, oraz to co uznałem, że dla czytających ten blog może być pomocne w ich własnej praktyce. Wszystkiego co się wydarzyło przez te 2 pracowite dni nie sposób przedstawić, bo wyszłaby wanna kawy, a mamy czas tylko na espresso ;-). Tak czy inaczej znowu jest doppio (w towarzystwie szarlotki z gałką lodów).

Kryteria, głupcze!

Christa to reprezentantka nurtu szkolenia psów w kolorze czarno-białym. Jeśli może się przyczepić o trzymanie kryteriów (słowo kryteria padło milion razy) – zrobi to na bank.  Albo coś jest OK albo jest do dupy. Jeśli jest luka w kryteriach, w sytuacji stresowej zachowanie na bank się rozsypie. Więc luk w kryteriach ma nie być ;-).

Kącik szczeniaków

W pracy ze szczeniakami kładzie nacisk na prędkość. ”Standardy”, które przerabia z młokosami to obieganie (z obu stron), przywołania, aportowanie, wymiana zabawek. To tu szczeniak dowiaduje się, że powiedzenie ”jak się człowiek spieszy to się diabeł cieszy” nie jest równoznaczne z ”jak się spieszy pies to się cieszy bies” ;-). Szczenię może pędzić ile sił w nogach, bo to cieszy Boga ;-).

Gdy szczeniak ma tendencję do podskakiwania w trakcie pogoni za zabawką (sprawdzamy to wysyłając szczyla do zabawki rzuconej na ziemię) robimy wstrzymywane przywołania uciekając z szarpakiem na długiej lince i wlokąc go po ziemi.

Christa najpierw uczy szczeniaka zabawy (przeciąganie i aportowanie) na jedną zabawkę. Chce, żeby młodzian albo ją przynosił do ręki albo po powrocie skakał na nią (na Christę, nie na zabawkę 😉 przednimi łapami, trzymając zdobycz w pyszczku – dopiero wtedy nazywa to zachowanie. Gdy ma wypracowany powrót z jedną zabawką i ma komendę, którą będzie mogła podpowiedzieć szczylowi co ma zrobić, gdyby pierwszą wyrzuconą zabawkę zignorował, przechodzi na zabawę dwoma zabawkami i po rzuceniu pierwszej nagradza psa za powrót tą drugą.

Kącik retrieverów

Goldeny (i często pozostałe retrievery ;-), a także kelpie to w kwestii powrotów z aportem naturalni ”kłusownicy” – wyznawcy filozofii ”kto nie musi dla tego kłusik”. Rzucasz aport i pies pędzi ile sił w nogach – chwyta aport, odwraca się i następuje celebracja, wszyscy muszą się przyjrzeć jak pięknie wygląda aport w paszczy retrievera. A żeby wszyscy zdążyli dostrzec to nie można się spieszyć. Kłusik wystarczy. Dla nich z chwilą, gdy japa jest wypchana, zadanie już jest zakończone, mają to co chciały.

Dlatego prewencja to mus! Budujemy szybkość przy powrotach z aportem od samego początku! Nie chcemy, żeby goldie lub kelpior się zauczył, że może sobie ”tuptać” z aportem w drodze powrotnej do właściciela. Szybko musi zrozumieć, że największe hajsy są za prędkość.

Ćwiczenie, które na to zaproponowała wyglądało tak:

– pomocnik jedną ręką przytrzymuje psa za obrożę, a drugą prezentuje mu przed paszczą dummik

– przewodnik ucieka w linii prostej od psa na minimum 30-40 metrów (jeśli potrzeba dalej żeby pies zechciał się rozpędzić to nie bądźmy sknerami i dołóżmy kolejne dychy)

– przewodnik daje komendę na aportowanie, pomocnik puszcza psa

– gdy pies jest w galopie zaznaczamy to sygnałem nagrody i robimy festyn

– w kolejnych powtórkach zmniejszamy dystans

– w końcu dojdziemy do takiego przy którym pies po puszczeniu przez pomocnika wejdzie w kłus – tym razem przewodnik nie nagradza tylko prosi psa o wykończenie ćwiczenia

– ten moment, ta granica to miejsce, gdzie odbędzie się najważniejsza dyskusja 😉

– w kolejnych powtórkach znowu dla kontrastu chcemy sprowokować galop, więc powiększamy dystans do takiego, który galop wywoła

– robimy 3 miliony powtórek … ;-)))

Jeśli komuś miliony powtórek nie odpowiadają to powinien sobie zadać pytanie czemu wybrał obedience, a nie np. … dobra, nie będę ”jechał” po innych zboczeniach kynologicznych ;-).

Tu nie koniec problemów z goldenami (i nie tylko 😉 – lekki chwyt to kolejny obediencowy Freddie Kruger. To jeszcze jedno wyzwanie – jak wytłumaczyć psu, że podnieca nas, gdy nie glamie aportów/patyczków. Musimy być straszliwie uważni zwracając psu uwagę na to, że biegnąc po aport najpierw go kopie łapkami, że luźno trzyma, że podgryza. Dodamy za dużo presji i sypie się prędkość – a przed nami kolejne miliony powtórek z dummikiem ;-))).

Dlatego warto ćwiczyć podebranie i sam chwyt zupełnie osobno, w oderwaniu od ćwiczeń na prędkość. I dlatego od początku tak bardzo podkreślała, że największy nacisk kładzie u młodego (wiekiem i stażem w dyscyplinie) psa na budowanie motywacji, prędkość, aktywność. Gdy przyjdzie pora na dodanie łyżeczki dziegciu nie popsujemy psu smaku całej potrawy ;-). Przełknie, otrzepie się i zapyta co dalej.

Christa radziła, żeby być realistą w swoich oczekiwaniach – ona woli, by pies zgubił troszkę precyzji, ale wyraz, szybkość zostały nienaruszone.

Kącik border collie

Border collie kochają bieganie – musimy im wytłumaczyć, że bieganie zależne jest od kontrolowania się w statyce. Możliwość pobiegnięcia do kwadratu ma być nagrodą za precyzję w pasywnych elementach, za trzymanie się wyznaczonych przez nas kryteriów.

Trenując pozycje z odległości na nieruchomy tył , w ”stój z waruj” chce utrzymać kryterium ruchu przednich łap (nie chce typowych psich pompek, gdzie pies wszystkie cztery łapy ma nieruchome przechodząc z warowania do stania i z powrotem). Argumentuje to tym, że mając wszystkie łapy kompletnie bez ruchu borderom łatwo jest zawiesić się, nienaturalnie (dla nich naturalnie 😉 zesztywnieć. A Christa chce miękkiego, płynnego, naturalnego ruchu.

Kącik majsterkowicza 😉

”Banany” (łuki 😉

 Jeden z bc Christy miał w jej opinii największe łuki na świecie i to dzięki niemu poznała milion metod na redukowanie ich. Najlepsze rezultaty przynosi oczywiście wdrożenie anty-bananowego programu już u szczeniaka.

Zbyt duże łuki w przywołaniu do nogi (z aportem lub bez) Christa redukuje wypracowując 3 komendy: jedna to ”niemiecka klasyka”, czyli dorównanie do lewej nogi poprzez obiegnięcie przewodnika z prawej strony, druga to ”butt twist” czyli dostawienie się zadem od razu przy lewej nodze, a trzecia to ”crash test” czyli pies frontalnie atakuje przewodnika i po dobiegnięciu skacze na niego przednimi łapami (nazewnictwo moje ;-). Dzięki temu może modelować linię powrotu wg własnych upodobań, tak by zmierzała ku linii prostej, co jak wiemy nie jest dla bc łatwe. Bardzo polecała ćwiczenie zrozumienia tych 3 komend jako znakomity drill na słuchanie – rzucamy smaczka na ziemię, pies zjada, odwraca się i słyszy jedną z komend. Nagradzamy, zwalniamy, rzucamy smaczka, pies zjada, odwraca się i słyszy kolejną, itd.

Łuki w wysyłaniu do pachoła Christa zwalcza stosując głównie 2 metody:

– po pierwsze od samego początku uczy psa obiegania z obu stron na oddzielne komendy;

– po drugie używa barier/ścian w postaci koziołków, które tworzą tunel prowadzący do pachoła (jak na fotce, przy czym woli na początku ”wulgarne”, duże ipowskie koziołki); stawia je pionowo, bo gdy się zdarzy, że pies potrąci któryś z nich i go przewróci, łatwiej jej będzie wytłumaczyć, że chciałaby żeby pies po ścianach nie skakał (zatrzymuje wtedy psa i robi ”cyrk” przy koziołkach 😉 zanim zrobi kolejną powtórkę; lubi używać koziołków, a nie pastuchów lub innych barier, bo dzięki temu pies od początku uczy się, że ma ignorować koziołki po drodze do obiegania, a właśnie tak będzie musiał robić wykonując ćwiczenie w klasie 3; rzecz jasna zaczyna od małych odległości i buduje je stopniowo.

IMG_6393

 

Słaby / krzywy chwyt patyczka węchowego

Kucamy i staramy się zainteresować psa patyczkiem, żeby go chwycił z ziemi. Gdy chwyta prawidłowo zaznaczamy i nagradzamy, a gdy zwisa mu jak szlug w ustach Jamesa Deana wytrącamy palcami tak, żeby skłonić do mocniejszego chwytu kolejnym razem.

Dodatkowo możemy ćwiczyć na długim patyku (Christa wspominała nawet o kiju do miotły…) na końcu którego możemy przymocować linki, żeby móc ćwiczyć rezystancję. Najpierw ćwiczymy w ruchu, poruszając się po okręgu – taki uciekający, poruszający się patyk będzie dla psa atrakcyjniejszy, ale i zachęci do mocniejszego zaciśnięcia zębów.

Samokontrola

(rozumiana tu jako konkretne narzędzie obi – smakołyki na otwartej dłoni od sięgania po które pies się powstrzymuje, dzięki czemu możemy m.in. go ”zamrażać” w miejscu, gdy potrzebujemy statyki)

 Samokontrola w opinii Christy nakłada na psa zbyt dużą presję. Mówiła, że często widuje psy gaszone samokontrolą, mające autystyczny wyraz w pracy. Zniechęciło ją to do tego narzędzia i w ogóle go nie używa.

 I tu chyba odczułem jedyny zgrzyt. Z jednej strony podobnie jak Christa widuję mnóstwo osób, które tego narzędzia używają i które swoje psy doprowadziły do punktu, gdzie to narzędzie ma na psa działanie bardzo przytłaczające. Psy odwracają głowy, oblizują się, mrużą oczy. Ale w moim przekonaniu powodem jest to, że zarówno zrozumienie sensu, jak i prawidłowego wykonania (a również częstotliwości jego stosowania…) zostało zagubione. Narzędzie samo w sobie nie jest złe (podobnie jak kolczatka …wiedzieliście, że to napiszę ;-).

Z kolei narzędziem, z którym Christa nie wydawała się mieć żadnego problemu (podobnie jak ja) jest rezystancja (testowanie stabilności pozycji psa poprzez przepychanie go dłońmi, ciągnięcie za obrożę celem dotłumaczenia mu, że chcemy mocnego, solidnego, pełnego siadu, waruj czy stój).

Z moich obserwacji wynika, że brak świadomości jak używać prawidłowo rezystancji może znacznie prędzej zrobić z psa autystyka/zombiaka niż samokontrola. Za pomocą rezystancji dużo łatwiej nieświadomie zdołować psa, nałożyć zbytnią presję. Dużo ciężej uniknąć u niego reakcji … unikowych. Już przy pierwszym dotyku widuję u psów sygnały stresu, na których wywołanie samokontrolą trzeba się solidnie napracować ;-). Psy, które naprawdę lubią dotyk i które ten dotyk ”otwiera” są rzadkością, są anomaliami. A zwłaszcza anomalią jest pies, który w trakcie pracy (nie mówię o sytuacji, gdy leżymy na kanapie z psem 😉 odbierze kontakt fizyczny jako nagrodę. Jak to mawiała moja dawna trenerka to trochę tak jakby na przyjęcie, gdzie leje się krew strumieniami i mięso lata po ścianach ktoś wpadł z bezami ;-). Średnio to się ze sobą komponuje. I stąd odruch wymiotny u psa na nasze obmacywanie.

Oczywiście można obu narzędzi używać świadomie jako korekt. W takim celu były używane na tym seminarium. I jeśli trenujemy regularnie (a powinniśmy! 😉 to ciężko jest tak naprawdę ”sprzedać” je psu jako neutralne, a co dopiero pozytywne, choćbyśmy nie wiem jak się starali. Ale nie widzę powodu, żeby stawiać jedno (rezystancję), ponad drugie (samokontrola).

Gdy stosujemy jakiekolwiek narzędzie mechanicznie, ”automatycznie” i nie patrzymy jak na nie odpowiada żywe stworzenie przed nami, możemy w obu przypadkach zabrnąć za daleko.

Overtraining

Utrudnianie ćwiczeń poprzez wprowadzanie rozproszeń zmusza psa do tego żeby jeszcze bardziej się starał. Gdy pies myśli, że ”pozjadał wszystkie rozumy” w przypadku danego ćwiczenia, gdy powtarzamy je nonstop w takich samych konfiguracjach i stają się przewidywalne – wykonanie często zaczyna być niedokładne, niechlujne, na odwal się. Pozwólmy sobie i psom wyjść ze strefy komfortu. Overtraining to znakomity sposób na to.

Mieliśmy na semi okazję zobaczyć przykłady tego typu treningu zaprojektowane przez Christę – nie podejmuje się tego opisać, bo wyjdzie z tego ciężkostrawna fasolka po bretońsku. Zadania ukierunkowane były na testowanie u psów zrozumienia komend, ignorowanie rozproszeń, pracę w wysokim pobudzeniu, skupienie na zadaniu, zaangażowanie w pracę, kontakt z przewodnikiem. Mimo, że psom zdarzały się błędy (celem overtrainingu jest m.in. znalezienie luk w wyszkoleniu), obserwując z boku ciężko było nie dostrzec jak wysokiego poziomu wyszkolenia ze strony przewodnika i psa wymaga obedience i jak przepiękny to sport.

 

To be continued …

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s