PSIESPRESSO SHOT #4 CHRISTA cz.2

pexels-photo-685527

Raportu z semi z Christą część druga

Niektóre rzeczy są ”basic”, inne może wydadzą się bardziej ”amazing” – każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Każdy szurnięty na punkcie obedience i szkolenia psów.

 Mini wykład o filozofii szkoleniowej Christy

Trenując z psem Christa kładzie największy nacisk na budowanie wysokiej motywacji, pozytywnego/aktywnego nastawienia do pracy oraz zaangażowanej współpracy z przewodnikiem.

Obedience to w wolnym tłumaczeniu – ”MILION KRYTERIÓW” 😉 Gdy brak psu bardzo solidnych podstaw, ma luki w motywacji i nie jest aktywny/zaangażowany, bardzo trudno zwiększać nasze wymagania w zakresie różnych kryteriów. Podnosząc oczekiwania powodujemy, że pies będzie musiał bardziej się kontrolować, bardziej starać. Zwierzęciu, które ma odrobione lekcje w wymienionych na wstępie obszarach, znacznie łatwiej będzie się dostosować i sprostać naszym wymysłom.

To też powód dla którego Christa w pracy ze szczeniakami tak bardzo stawia na aktywizację psa poprzez zabawę, wyrobienie nawyku wychodzenia z inicjatywą oraz dużą ilość – konstruktywnego! – biegania. Przywołania, obieganie, wysyłanie do odłożonej zabawki, aportowanie, wymiana na dwie zabawki – szczeniak u Christy uczy się jak wyginać śmiało ciało od samego początku. Techniczne niuanse i ”niedokładności” nie spędzają jej snu z powiek. Z aktywnym psem będzie w stanie i tak dotrzeć w przyszłości z kryteriami tam, gdzie zamierza.

Przewodnik powinien nauczyć się dostrzegać różnicę pomiędzy psem aktywnym, a zestresowanym/przebodźcowanym/przegrzanym. Jeśli mamy do czynienia z tym drugim powinniśmy położyć większy nacisk na zadania pasywne, statyczne, tak aby zaczął się w nich czuć dobrze, pewnie i bezpiecznie.

Dla Christy jest upiornie (każdy w obedience ma swoje własne upiory) ważne, aby pies miał otwartą głowę. Widuje dużo border collie, malinois i kelpie, które są mentalnie poblokowane, przegrzane. Jak tylko zobaczy u swoich psów pierwsze symptomy fiksowania się na koziołkach, kwadracie, pachołkach, biegających psach, zabawkach, natychmiast wdraża program prewencyjny. Łamie wtedy zadania na malutkie cząstki, upraszcza  i stopniowo wprowadza rozproszenia, egzekwując od psa skupienie na pracy, na byciu „tu i teraz” (psom ”mindfulness” też robi dobrze ;-), a nie na wypłacie, co powoduje rozgardiasz w głowie. To, że Christa ciężko pracuje na to, żeby jej psy były bardzo zmotywowane do ćwiczeń i kochały zabawki, aportowanie piłek, przeciąganie szarpakiem, nie oznacza, że chce by w trakcie pracy zamiast na wykonywanych zadaniach koncentrowały się na tym, co z tego będą miały. Kłóci się to z poprawnym wykonywaniem poleceń.  Jak już z ”ludzkiego” światka coachingowego wiemy – multi-tasking (w przypadku obi dogów jednoczesne skupienie na pracy i na imprezie po) – jest przereklamowany. Multi-tasking i mindfulness nie idą w parze za rączkę. Wielozadaniowość jest do ogarnięcia przy prostych, rutynowych czynnościach, wykonywanych bez większego eksploatowania kory mózgowej. Ale lepiej jej nie praktykować, gdy pędzimy rowerem górskim w dół po pagórkach i skałkach. Tak, właśnie porównałem starty w obi do MTB. W obu przypadkach wszystko się może sp…. (spaprać!) w jednej chwili. Zazwyczaj w chwili nieuwagi.

To wielka sztuka zachować równowagę pomiędzy ogromną motywacją i otwartym umysłem. Christa wkłada w to bardzo dużo pracy. To już truizm, że drugie imię obi to balans.

To co nie umknęło mojej uwadze (i chcę się upewnić, że nie umknie uwadze Twojej) to, że ”przy okazji” Christa wspomniała, że od początku przykłada monstrualną (bo każdy w obedience ma też swoje własne monstra) wagę do tego, by pies był jej posłuszny. W końcu obedience to, w mniej dowolnym niż wcześniej zamieszczone, tłumaczeniu – POSŁUSZEŃSTWO 😉 To, że ma być sportowe nie oznacza, że może być ch….. (chałowe ;-).

Christa o sobie sama mówi – ”jestem BARDZO czarno-biała”. Najpierw upewnia się, że ma dokładny obraz tego jak ona sama chce, żeby wykonanie zadania wyglądało, a czego nie jest w stanie absolutnie zaakceptować. A potem chce być równie klarowna w tłumaczeniu psu jakie jego zachowania są częścią tego obrazu, a jakie nie.

Dla Christy istotne jest wypracowanie nagrody socjalnej. Z pomocą głosu i mowy ciała zachęca psa do zbliżenia się do niej i moment, gdy pies jest zaangażowany w interakcję z nią zaznacza sygnałem nagrody i wzmacnia zabawką. Dzięki nagrodzie socjalnej ”klei” ćwiczenia w łańcuchy. Czyli np., gdy ma już parę zachowań, które może ułożyć w sekwencje przestaje nagradzać smakołykami/zabawką za każde pojedyncze. Entuzjazm psa utrzymuje poprzez nagrodę socjalną, przechodzi do kolejnego zadania i nagradza kasiorą dopiero za jego ukończenie. Zwłaszcza z młodymi psami (jeszcze nie skażonymi materialistycznym podejściem do życia 😉 bardzo się przykłada do wypracowania tego typu nagrody.

Ze szczeniakami Christa nie fiksuje się zbyt mocno na perfekcyjnych wykonaniach technicznych elementów, bo młody pies często nie jest fizycznie do nich wystarczająco rozwinięty (a upieranie sie przy danych kryteriach może być dla jego rozwijającego sie ciała szkodliwe).  I tak nazywa zachowania dopiero kiedy 80%-90% powtórek wygląda dokładnie tak jak sobie tego życzy, więc początkowe niedoróbki jej nie stresują. Po nadaniu zachowaniom ”imion” już zazwyczaj nie musi w znaczący sposób grzebać w kryteriach.

W aportowaniu budowanie prędkości zaczyna od zabawy na dwie zabawki. Jedną wyrzuca, gdy pies chwyta, zaznacza to sygnałem nagrody i uciekając wymienia na swoją. Potem tak samo postępuje wyrzucając koziołek. Kiedy nastawienie psa do ćwiczenia, prędkość do aportu, technika podebrania i prędkość do przewodnika jest OK – wtedy przechodzi do nauki trzymania, gdzie sprząta bałagan związany z podgryzaniem, memłaniem, podrzucaniem itd. itp. ;-). Na trzymanie aportu ma inną komendę niż na aportowanie.

Christa podsumowała, że każdy instruktor ma swoje ulubione horrory. Jej ulubiony horror to gdy jej pies gubi kontakt w chodzeniu przy nodze. Nie może wtedy spać, nie może wtedy jeść. Drugi horror, tylko trochę mniej straszny, to dla niej podgryzanie koziołka. Zwierzyła się, że kiedy jej pies podgryza aport to być może uda jej się coś przełknąć, ale o śnie nadal nie ma mowy.

Mini wykład o chodzeniu przy nodze

Definicja chodzenia przy nodze to dla Christy – ”podążanie psa za przewodnikiem, w pełnym skupieniu na nim, bez względu na to, co się dzieje dookoła.”

Bardzo ważne żeby nauczyć psa, że spięty, sztywny, zdystansowany przewodnik to zapowiedź wszystkiego co najlepsze. Na zawodach taki nasz obraz zobaczy i dobrze, żeby go pokochał zanim jeszcze wyjdzie na ring.

Pierwsze dwa zadania w temacie chodzenia przy nodze dla Christy to:

1) kontakt w pozycji przy nodze

2) dostawienie do nogi

Ma oddzielne komendy na oba zachowania.

Na początku, ćwicząc kontakt przy nodze (jeśli Christa nie ma jeszcze zrobionego dostawiania, prosi psa o siad i sama się do niego ”dostawia”), konieczne jest obserwowanie kątem oka czy pies się rozprasza. Ale bardzo ważne jest, żeby od tego w końcu odejść i nauczyć psa, że nawet, gdy mamy twarz zwróconą przed siebie oczekujemy od niego tak samo dobrego skupienia na nas. Wydaje się to niemożliwe, żeby nie patrząc na psa wiedzieć czy mamy kontakt czy ten kontakt zgubiliśmy, ale Christa obstawała przy tym, że w końcu nabiera się ”czucia” psa. Jeśli zbyt długo tkwimy na etapie patrzenia na psa, malujemy w jego głowie mylny obraz tego czym jest pozycja przy nodze, a potem się dziwimy, że pies nie trzyma się kryteriów (które my sami mu wpoiliśmy), gdy chcemy by nasze chodzenie wyglądało bardziej ”zawodniczo” (żołnierska postawa, spojrzenie sięgające poza horyzont, głowa pełna wzniosłych ideałów – sorry, trochę mnie poniosło ;-).

Zanim Christa zacznie naprawdę chodzić z psem przy nodze upewnia się, że jeśli chodzi o kontakt w pozycji przy nodze, w statyce, posprzątała w kilku obszarach:

1) mocno inwestuje w to, żeby pies miał wysokie oczekiwania związane z tym obrazem; na początku nagradzając zawsze zwalnia psa z pozycji, właściwie każde udane powtórzenie to jackpot; na dalszym etapie nagradza też oczywiście za trzymanie pozycji, nagradza trwanie skarmiając smaczkami, a dopiero na końcu zwalnia do zabawki

2) wydłuża czas trwania zachowania

3) nazywa zachowanie

4) wypracowuje nagrodę odłożoną nie tylko w czasie (pkt 2), ale i ”przestrzeni” – gdy pies już ma podstawowe skojarzenie jakim zachowaniem może zapracować na nagrodę, odkłada na oczach psa pojemnik ze smakołykami na bok, tak żeby kusiły i prowokowały do spuszczenia z niej wzroku; wyłapuje moment, gdy pies decyduje o przekierowaniu uwagi z mamony na nią, zwalnia i idzie do pojemnika po plik banknotów

5) BARDZO RZETELNIE, UCZCIWIE, CHOROBLIWIE przykłada się do przepracowania wszelkich rozproszeń – jedzeniowe, zabawkowe, sytuacyjne, ludzkie, psie; cokolwiek sobie zamarzycie i na jakikolwiek temat byście ”najchorszych” fantazji nie wymyślili – Christa upewni się już na tym etapie, że jest kuloodporna

Ten ostatni punkt podkreślała wielokrotnie. Mówi, że śnią jej się koszmary jak jej pies rozprasza sie przy nodze.

Czasem jako suplement do dwóch elementów chodzenia przy nodze wymienionych na początku dodaje chodzenie przy nodze z naprowadzaniem – pies podąża przy lewej nodze pod ”daszkiem” z dłoni trzymającej nagrodę. Robi to tylko z psami, które są skupione, aktywne, zaangażowane w pracę, które spod tej ręki nie będą co chwila wychodziły i zauczały się niechlujstwa.

Dla Christy, kiedy te dwa podstawowe elementy są dobrze przepracowane, można spać spokojnie, a chodzenie przy nodze jest prościutkie.

Na deserek:

 Chodzenie przy nodze na zetce –

Christa ma inną komendę na chodzenie przy nodze na zetce (pozycje w marszu). Nie chce chodzeniem po zetce naruszyć swoich kryteriów w chodzeniu przy nodze, a na zetce o to nie trudno. Tak naprawdę nawet nie chce utrzymana tych samych kryteriów, bo kłóciły by się według niej z poprawnym wykonaniem pozycji. Chce żeby pies oczekiwał, że będzie zatrzymywany, co zazwyczaj narusza kryteria jakie ona ma przy chodzeniu przy nodze.

Rytmika chodzenia przy nodze –

Chodzenie po dużym okręgu pomaga psu złapać rytmikę, w odróżnieniu od sekwencji, gdzie co chwila wrzucamy skręty, zmiany tempa. Christa poleca żeby przez kilka tygodni praktykować to w tempie normalnym i szybkim. A w kolejnych starać się wychodzić na moment poza okrąg w liniach prostych, a następnie wracać ponownie na chwilę pracy na okręgu.

 

Christa cz.3 coming soon …

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s