PSIESPRESSO SHOT #5 CHRISTA cz.3

GSGDSGS

A mordercą jest … wokalizacja (i jej brat – węszenie)

Dwie rzeczy, których Christa nie toleruje u swoich psich obi padawanów to węszenie i wokalizacja (piski, jęki, szczekanie).

Węszenie 

Wszystkie trzy goldeny Christy miały duże problemy z węszeniem. Do przepracowania tego zabrała się w ten sposób, że rozsypała na placu na ziemi jedzenie  i ćwiczyła z nimi zmiany pozycji. Gdy tylko pies zaczynał się nosem ”rozglądać”  za jedzeniem zaznaczała to głosem i korygowała. Przekaz zwerbalizowała uczestnikom w ten sposób – ”To jedzenie nie należy do Ciebie, ktoś je upuścił, ale to nie Twój interes.”

Po paru takich sesjach efekty widać było gołym okiem – nawet gdy nie robiła ”ustawek” i sama żarcia nie podłożyła, ale ćwiczyła na cudzym placu, poznawała, że ktoś kto ćwiczył przed nią musiał upuścić smakołyki na ziemię, bo jej psy wyraźnie jej to pokazywały, jakby chciały się pochwalić – ”zobacz, nie węszę!”. I bynajmniej nie były to reakcje unikowe. Pracowały z większą intensywnością, w większym skupieniu, z większym zaangażowaniem. A Christa ich wysiłek sowicie wynagradzała.

Wokalizacja

Zawsze stara się dociec jaki powód stoi za wokalizowaniem u danego psa. W jej opinii zazwyczaj jest to jedno z trzech: stres, oczekiwania albo ”gówniane” (”shitty”) zachowanie (po francusku – pies jest niegrzeczny). Gdy jest to stres – Christa stara się podnieść pewność siebie psa, wzmocnić jego poczucie bezpieczeństwa i poprawić komfort jego pracy. Gdy są to oczekiwania związane z nagrodą, robi modyfikacje w swoich planach treningowych tak by te oczekiwania sprowadzić na poziom, który nie wyklucza optymalnego wykonywania zadań. Gdy pies jest niegrzeczny (namolny, rozwydrzony, roszczeniowy), Christa mówi mu, że jej się to nie podoba. Przyjmuje to zazwyczaj formę presji socjalnej – ton głosu, mowa ciała (nachylanie się nad psem, przytrzymanie za obrożę, spojrzenie prosto w oczy) i ”przestrzennej” – pies ustępuje miejsca, usuwa się z drogi w reakcji na nachodzenie przewodnika. Tak przynajmniej wywnioskowałem po mowie ciała Christy, która starała się zobrazować to co, i jak robi ;-).

Jeśli pies nonstop jęczy- jest to prawdopodobnie stres albo … mamy owczarka niemieckiego. To jedna z ras, przy których nie możesz do końca być pewnym czy są one świadome tego, że śpiewają. Naprawdę ciężko im wytłumaczyć, że to jest coś, co Ci się nie podoba.

Ze szczeniakiem/młodym psem wobec którego ma podejrzenia, że może chcieć zrobić karierę w branży muzycznej, żeby pozbyć się wokalizacji stara się łapać okazje do tego w życiu codziennym. Koryguje wszelkie śpiewy (a zwłaszcza jak pies fałszuje) i nazywa następującą potem ”ciszę”, za którą nagradza.

Są psy przy których można poprzez użycie zabawek i jedzenia jako rozproszeń skupić je bardziej na sobie i przez to stonować wokale.

Wokalizacja w opinii Christy to jedna z najtrudniejszych rzeczy do przepracowania. Często naprawdę ciężko  odróżnić czy pies jest za bardzo pobudzony, nakręcony, czy też jest po prostu przeciążony pracą, wymagamy za dużo jak na jego możliwości i robi to ze stresu.

Korekty

Christa zaznaczała, że nie ma najmniejszych problemów z tym, żeby korygować swoje psy. Mówi, że korekty są dla niej czymś ”normalnym”, oczywistym – ma trójkę dzieci (trzech chłopców …), mnóstwo psów i gdyby nie używała słowa ”Nie” w stosunku do nich to jej życie byłoby prawdziwym koszmarem. Stawia bardzo klarowne granice i tłumaczy co jest właściwe, a co nie. Nigdy nie koryguje psa, jeśli ma poczucie, że nie wie co powinien był robić i za co spotyka go nagana. Zawsze ją bardzo irytuje, gdy widzi handlerów, którzy czepiają się swoich psów, a wyraźnie widać, że nie wykonali swojej części obowiązków – wytłumaczenia psu stawianych przed nim zadań.

Dlatego właśnie Christa bardzo chętnie sięga do overtrainingu – żeby testować czy pies ma całkowicie jasny obraz tego czego od niego oczekuje. Jeśli jej pies wbiegnie do kwadratu mimo, że jej dzieci grają w piłkę nożną tuż przed nim, jeśli znajdzie właściwy patyczek węchowy mimo, że w trakcie węszenia jej dzieci  rzucają w patyczki jedzeniem (tylko dzieci chętnie zgodzą się na takie zlecenia – co za wredne, okrutne małe trolle !!! ;-DDD) – jest wtedy pewna, że pies wie ”o co kaman” (i że dzieci poradzą sobie w życiu ;-). Jeśli więc później zdarzy się, że zaplanuje jakąś łatwiejszą konfigurację ćwiczeń, a pies będzie odstawiał cyrk – czuje się fair wpisując mu uwagę do dzienniczka.

Jeśli pies zna swoją robotę od podszewki, ignoruje rozproszenia i ma dużą motywację do pracy – starty w zawodach to pestka.

Jezus, Christa!!!

Dwa słowa o Krystynie Wielkiej (chociaż właściwie dwa słowa z tytułu akapitu mówią wszystko ;-).

Christa przez te dwa dni nie pracowała – ona orała ziemię. Zero lipy, zero odpuszczania, zero kompromisów. Każde wejście przeciągała, każdy uczestnik był dla niej bardzo ważny i każdemu chciała naprawdę pomóc. Na koniec upewniała się, czy dobrze została zrozumiana i czy przewodnik wie nad czym i jak ma pracować. Była zaangażowana od pierwszej sekundy w czwartek, do ostatniej w piątek.

Nie zapomnę jak odjeżdżając autem z placu widziałem jak żwawym kroczkiem  pomyka sobie do pobliskiego hotelu, gdzie miała nocleg. Wyglądała z boku jakby wracała z kafejki ze spotkania z koleżanką, na koniec leniwego weekendu.  Następnym razem dwa razy pomyślę zanim stwierdzę, że jestem zmęczony po swoim seminarium…

Dziękujemy Christa!

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s