PSIESPRESSO SHOT #6 abrakaDRAbra

espresso-coffee-cup-on-wood-table_1232-2387

”Zmiana – oznacza, że cząstka przeszłości nadal będzie obecna. Transformacja – oznacza, że nic z przeszłości nie pozostanie.” Sadhguru

Do napisania tego shota zainspirował mnie powyższy cytat, więc oddaję należną cześć Autorowi.

Używany w szkoleniowym środowisku termin ”modyfikacja zachowań niepożądanych” wywoływał zawsze we mnie opór. Bo czym jest modyfikacja? Cytując za słownikiem języka polskiego modyfikacja to: ”niewielka zmiana, przeróbka, poprawka czegoś, nienaruszająca istoty rzeczy.”

Jeśli mój pies zachowuje się w niepożądany sposób to chciałbym, żeby kompletnie przestał w ten sposób się zachowywać. Nie wystarczy mi, żeby tylko trochę przestał szczekać na inne psy, tylko trochę mniej ciągnął na smyczy do parku, tylko co trzeciemu przechodniowi rozszarpywał spodnie, tylko trochę rzadziej wskakiwał na blat w kuchni. Modyfikacja to zdecydowanie za mało jak na moje potrzeby. Chcę ”naruszyć istotę rzeczy”, a nie obejść ją dookoła i za jakiś czas wylądować z powrotem w tym samym miejscu.

Modyfikowanie zachowania niepożądanego zakłada, że część tego zachowania jest dla mnie akceptowalna. Bardzo często modyfikuję, ale zachowania pożądane. Na przykład chodzenie przy nodze, gdy trenuję obedience – bo mój pies ”wyprzedza”, naciera na moją nogę, traci kontakt. Zatrzymuję akceptowalną istotę – chodzenie przy nodze, bawię się tylko detalami, które są w stanie przeze mnie niepożądanym.

Modyfikacja mnie uwiera, bo ciężko psu wytłumaczyć, że coś może robić ”trochę”, a esencja modyfikacji to ”trochę”. Znacznie prościej psu wytłumaczyć, że coś może Zawsze, a czegoś innego nie może Nigdy. Psu ciężej rozpoznać kolor szary, ale rozróżni Biel i Czerń (wiem, to oklepana metafora, a w dodatku wszyscy wiemy, zwłaszcza po łyknięciu shota #2, że dla psa różowy jest najbardziej wyrazisty ;-). Nawiązując do Tak i Nie z shota  #1, jeśli pomiędzy nimi za często pojawia się ”Być może” to Tak i Nie tracą znaczenie. Stają się szare. Nie ma kontrastu, wyrazistości, a tym samym czytelnego przekazu.

Rzecz jasna, termin modyfikacja zachowań niepożądanych jest dla mnie problematyczny nie tylko ze względu na niefortunne użycie języka (w końcu to nie blog o językoznawstwie), ale to, że niestety stosowana jest przez wielu szkoleniowców w wersji ograniczającej się do uczenia psa zachowań alternatywnych lub wykluczających/niekompatybilnych w stosunku do niepożądanego oraz wstrzymywania dostępu do nagrody w wypadku braku pożądanej reakcji. I żeby było jeszcze gorzej – w wersji ograniczającej się WYŁĄCZNIE do nagradzania za właściwe zachowanie, a z zasady unikającej korygowania psa za nieposłuszeństwo. I jeśli myślicie, że gorzej być nie może… w tej wersji pracy z psem na karanie niewłaściwych zachowań też nie ma miejsca.

Fachowo rzecz ujmując mówimy o różnicowym (w dużym uproszczeniu – wybiórczym) wzmacnianiu (w dużym uproszczeniu – nagradzaniu) zachowań. A mniej fachowo (i dzięki temu zrozumiale 😉 o uczeniu psa czegoś nowego (pożądanego zachowania) celem zastąpienia tym nowym czegoś starego (niepożądanego zachowania). Przy czym opisane w akapicie wyżej podejście szkoleniowe to zmodyfikowana 😉 wersja różnicowego wzmacniania. Zmodyfikowana pod potrzeby szkoleniowców, którzy naukowe teorie dostosowują do swoich własnych przekonań, poglądów, wyznawanych wartości. I tę ”osobistą” wersję nauki przekazują swoim klientom. Gdy podpieramy się nauką w sposób alternatywny, wykluczający to co dla nas niepożądane (z jakichkolwiek powodów),  to tak jakbyśmy sobie tą nauką podcierali … nos. Nauka zmienia się w czary-mary, hokus-pokus i tytułowe abrakaDRAbra (wyjaśnienie zaklęcia poniżej).

Dwoma najczęściej stosowanymi procedurami w różnicowym wzmacnianiu zachowań są – różnicowe wzmacnianie alternatywnych zachowań (DRA – differential reinforcement of alternative behaviours) oraz różnicowe wzmacnianie wykluczających się zachowań (DRI – differential reinforcement of incompatible behaviours). Czyli np. właścicieli psów instruuje się, że jeśli nie chcą, żeby czworonóg skakał na gości przy powitaniu, to powinni go nauczyć, by przed gośćmi siadał (siadanie wyklucza skakanie); gdy ciągnie na smyczy, by podążał przy ich nodze (trzymanie się nogi przewodnika wyklucza ciągnięcie na smyczy); aby nie kradł ze stołu powinni nagradzać, gdy wszystkie łapy trzyma na ziemi (łapy na ziemi to łapy poza stołem); a gdy szczeka na inne psy to żeby nagradzali za trzymanie zabawki w pysku (gęba zajęta trzymaniem = gęba nie może szczekać). To ostatnie to nie jest żart – serio takie rady słyszą właściciele czworonogów od specjalistów z branży szkolenia psów.

Problem w tym, że w ten sposób pies się uczy pięknego siadania, pięknego chodzenia przy nodze, pięknego stania przy stole i pięknego trzymania zabawki. I wszystko pięknie, ale … nie uczy się, że nie wolno skakać na człowieka, nie wolno ciągnąć na smyczy, nie wolno kraść ze stołu, nie wolno szczekać na inne psy. Jak to sprytnie ujął kiedyś Sean O’Shea (szkoleniowiec z USA) próbując zgłębić pokrętną logikę stojącą za opisywanymi przeze mnie praktykami – chcemy powiedzieć NIE mówiąc TAK. Good luck!

Jeszcze inaczej ujął to na swoim blogu Gary Wilkes (też z USA – nic nie poradzę na to, że stamtąd pochodzi wszystko co najgorsze, jak i wszystko co najlepsze ;-). Gary punktuje brak logiki w założeniu, że procedury DRO (differential reinforcement of other behaviours – różnicowe wzmacnianie zachowań innych niż niepożądane) to lek na całe zło. ”Kiedy tworzymy nowe zachowanie, aby zastąpić nim stare, pies nie zna naszego, ukrytego za tym działaniem celu, ani nie ma świadomości, że jedno zachowanie jest lepsze (bardziej warte powtarzania) niż inne. Po prostu chętnie uczy się nowego zachowania”. Jeśli to prawda, że uczenie nowych zachowań eliminuje stare, to nauczenie Ciebie języka francuskiego sprawiłoby, że zapomniałbyś języka polskiego… Mogę posłużyć Gary’emu jako żywy dowód na to, że nauka języków obcych nie powoduje braku języka polskiego w gębie. Więc nie szukaj w DRO ratunku i wymówki, że nie warto uczyć się języków obcych. Znam angielski i niemiecki, a ten tekst własnoręcznie pisałem po polsku ;-).

Jeśli zbliżając się autem do sygnalizacji świetlnej, wyjątkowo zamiast przejeżdżać na czerwonym świetle, zdjąłbym stopę z pedału gazu i zorientował się, że przynosi mi to za każdą sekundę trwania zachowania 50 groszy na moim koncie bankowym (DRI) i że promocja trwa do pojawienia się zielonego światła, to pewnie bym często korzystał (ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka) i na tym czerwonym cierpliwie czekał. Ale jeśli się będę spieszył na lekcje z klientem (a zawsze się spieszę 😉 to mogę by średnio zainteresowany promocją (skorzystam następnym razem). Myknę sobie szybko na tym czerwonym, ewentualnie żółtym. No chyba, że… to nie tylko tak, że za stanie na zielonym nie płacą, a na czerwonym płacą, ale jest jeszcze aneks do umowy i za NIE stanie na czerwonym … zabierają!!! I to grube pliki. A czasem wolność i inne dobra (prawo jazdy). To wtedy: „Przepraszam szanownego klienta za spóźnienie, ale KAZALI (i grozili paluszkiem!) zatrzymać się na czerwonym”.

Gdybym mając 5 lat i bawiąc się zapałkami, zamiast ostrzeżenia o ryzyku zabawy ogniem dostał od babci kompot w chwili, gdy na moment odłożyłem pudełko z zapałkami (DRA, chociaż pewnie pudełko odłożyłem dlatego, że zainteresował mnie nóż ;-), nigdy bym się nie dowiedział, że ogień parzy. Dowiedziałbym się tylko, że babcia po raz kolejny zrobiła zaje… (nie mam na to słowo alternatywy 😉 kompot (a jeśli na kompot nie miałem ochoty, to, że nóż nie tylko chleb kroi ;-).

Wszelkie DROizmy są ważną częścią układanki i tym wpisem nie zamierzam tego negować. Odpowiedzialny właściciel psa powinien dawać swojemu podopiecznemu informacje dotyczące tego co jest dla niego dostępne, bezpieczne, komfortowe, pożyteczne, akceptowalne. W mojej praktyce zdarza się, że mam do czynienia z wykroczeniem, na które wystarczy mi puszczenie paru DROnów i problem z głowy. Nie twierdzę, że nie da się z pomocą procedur DRO nauczyć psa, żeby zamiast pędzić na dźwięk dzwonka do drzwi ze szczekaniem, pędził na swoje legowisko i grzecznie tam spoczywał. Zdarzają mi się takie rodzynki i zawsze upewniam się czy w danym przypadku z rodzynkiem mam do czynienia. Sytuacje te spełniają jednak pewne określone, niestety rzadko spotykane, kryteria: występek sam w sobie nie jest szczególnie wzmacniający dla psa; nie stwarza większego niebezpieczeństwa (dla samego czworonoga ani otoczenia); pies jest bardzo łakomy; chętny do współpracy z człowiekiem;  jest pod chociaż minimalną jego kontrolą; przewodnik ma czas, warunki, możliwości, żeby te procedury wdrożyć; oraz możliwość zarządzania środowiskiem/rozproszeniem, aby zatrzymać mechanizm wzmacniania się złych nawyków.

Odpowiedzialny  właściciel psa powinien także zadbać o przekazanie mu wiedzy na temat tego, co jest niedostępne, niebezpieczne, niekomfortowe, szkodliwe, nieakceptowalne. Inaczej zostawia psa tylko z częścią układanki. I nie najważniejszą. Tę najważniejszą będzie musiał odkrywać sam po psiemu, czyli ”na łapu capu” ;-), nie mając do tego żadnych kompetencji. DROizmy mogą nazbyt często co najwyżej zmniejszyć częstotliwość występowania niepożądanego zachowania. Dla mnie to mniej niż wspomniana na wstępie modyfikacja. Nawet, gdy te procedury są przez nas suplementowane (powinny być!) instruktażem z zakresu managementu (zarządzanie otoczeniem psa), mechanizmów wzmacniania ”złych” zachowań i sposobów ich unikania, uczulaniem na progi reakcji, istotę timingu i czytelnego przekazu, teorią i praktyką dotyczącą częstotliwości nagradzania i stopniowania wymagań – zazwyczaj zostawiają właścicieli psów w punkcie wyjścia.

Bez egzekwowania posłuszeństwa, korygowania jego braku i karania zachowań niepożądanych prawdziwa transformacja pozostaje poza ich zasięgiem.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s