PSIESPRESSO SHOT #11 PARADOGS

photo-1516646227334-6102731f3c25

 

W dobie, gdy w modzie jest określenie ”opiekun” psa, a za nazwanie siebie ”przewodnikiem”, a nie daj Boże ”posiadaczem” psa można zostać zlinczowanym (oczywiście tylko w świecie wirtualnym 😉 ) przyznanie się do tego, że się psu czegoś zabrania może narazić nas na ostracyzm w środowisku psiarzy. Dla takich jak ja samotników i odszczepieńców, to nie lada gratka!!! Nie przepuszczę takiej okazji!

A więc czego mojemu psu nie wolno? I jakie się z tym dla niego wiążą konsekwencje?

Odpowiedź jest pełna paradogsów, bo:

Jeśli mój pies wie, że nie wolno mu skakać na gości -> wolno mu podejść i się z nimi witać, a także hojnie ich obdarować swoją śliną i sierścią (o ile moi szanowni goście sobie tego życzą).

Jeśli mój pies wie, że nie wolno mu kraść jedzenia ze stołu -> wolno mu przy nim stać, kiedy jem i robić ”głodną” minkę ;-), a także wolno mu dostać ze stołu wszystko co mu się zamarzy (poza suszi, którym się nie dzielę z nikim).

Jeśli mój pies wie, że nie wolno mu ignorować mnie jak go wołam -> wolno mu biegać luzem, a nawet latać, skakać i pływać (o ile jest to w zasięgu mojego wzroku – ku ubolewaniu moich psów jestem krótkowidzem).

Jeśli mój pies wie, że nie wolno mu podbiegać do obcych psów bez mojego pozwolenia -> wolno mu do nich podbiegać i się z nimi witać i bawić (kontrola nad kontaktem daje mi duży komfort w razie, gdyby ”zbite piątki” miały się zamienić w trakcie kontaktu w ”zabijackie pięści”; a pozwolenie daję o ile druga strona jest witaniem i zabawą zainteresowana).

Jeśli mój pies wie, że nie wolno mu odmówić pójścia na swoje miejsce, gdy mu każę to zrobić i nie wolno mu z niego zejść dopóki na to nie pozwolę ->  wolno mu całymi dniami szwędać się po domu i przesuwać się z kąta w kąt (bynajmniej nie za karę).

Jeśli mój pies wie, że nie wolno mu protestować jak zganiam go z łóżka -> wolno mu w nim ze mną spać, odstąpię nawet poduszkę (o ile nie zajmuje jej już senior Pan Gutek)

Jeśli mój pies wie, że nie wolno mu ciągnąć na smyczy -> wolno mu chodzić bez smyczy i widzieć ją tylko od święta (a że żadnych świąt nie obchodzę to smyczy nie widzi nigdy 😉 ).

Jeśli mój pies wie, że nie wolno mu pchać się przez drzwi i progi -> wolno mu wychodzić pierwszemu (ma wystarczającą konkurencję w moich pozostałych psach).

Jeśli mój pies wie, że nie wolno mu hałasować jak zostaje sam w domu -> wolno mu hałasować na powitanie jak przychodzę z powrotem (ale w granicach rozsądku 😉 ).

Jeśli mój pies wie, że nie wolno mu bronić przede mną zasobów (jedzenia, zabawek, legowisk etc) -> wolno mu korzystać z tych zasobów bez ograniczeń (z tym jedzeniem to oczywiście kłamię, nie stać mnie na to).

Czym więcej mój pies ma kompetencji, tym więcej ma swobody. A ja dzięki temu mniej mam do eliminowania. Pozostają symboliczne modyfikacje.

Uśmiecham się pod nosem, gdy klient pyta mnie jak psy oduczyć spania w łóżku, skakania i piszczenia na powitanie lub żebrania przy stole. Gdy pada to pytanie od razu sobie przypominam, że moje psy wszystkie te ”grzechy” popełniają, za moim pełnym przyzwoleniem, a często zachętą. Bo to taki szkoleniowy paradogs – jak mam poczucie, że mogę za pstryknięciem palca te zachowania zastopować, przestają mi natychmiast przeszkadzać. I wydają mi się nawet zabawne, urocze, śmieszne…

Moje psy mają więcej wolności niż większość psów, które do tej pory poznałem. Wolno im niemal wszystko, bo niemal wszystkiego mogę im w dowolnej chwili zabronić (niemal, bo nie próbowałem jeszcze z oddychaniem …;-) ). Jeśli zabraniam, to nie dlatego, że jestem tyranem i głaszcze to moje ego, ale dlatego, że jestem odpowiedzialnym posiadaczem psa. Jeśli decydujemy się na posiadanie psa w mieście powinniśmy się liczyć z tym (i godzić na to), że ogromna większość rzeczy, które by wybrał, gdyby ten wybór miał, będzie dla niego niedostępna.

Nie będzie mógł podbiegać do pierwszego lepszego psa po drugiej stronie ulicy. Nie będzie mógł skakać na cmokających przechodniów. Nie będzie mógł jeść z ziemi śmieci. Nie będzie miał niekończących się spacerów i nie będzie mógł decydować o ich kierunku. Nie będzie mógł wyjść od weterynarza kiedy mu się tylko zachce. Nie będzie mógł łazić po kuchennym stole. Nie będzie mógł szczekać za każdym razem jak się ucieszy (lub zaniepokoi). Nie będzie mógł gonić kotów, ptaków, biegaczy ani aut. Nie będzie mógł ciągnąć na smyczy do krzaczka na siku. Tych ”nie będzie mógł” jest całkiem sporo.

”Nie wolno” nie da się nauczyć psa mówiąc mu TAK, o czym prawiłem w shocie#6 ”abrakaDRAbra”. Można to zrobić mówiąc mu NIE, a metody/narzędzia awersyjne do tego celu służą. Moje psy zawdzięczają im wolność jakiej ogromna większość psów może pozazdrościć. Mieszkając w mieście mają niemal ten rodzaj swobody jakiej zakosztować mogą tylko bezpańskie wiejskie burki (nie mówię o ”łańcuchowych” niewolnikach). To co moje psy od nich odróżnia to m.in., że nie wdają się w ”osiedlowe” awantury, nie mają niestrawności po ulicznej diecie, nie polują na zwierzęta (koty, kaczki, jeże), nie obszczekują przejeżdżających aut i za nimi nie ganiają, kończąc żywot pod kołami. Unikają tych elementów wiejskiego folkloru, bo mają nie tylko odpowiedzialnego, ale i opiekuńczego właściciela.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s