PSIESPRESSO SHOT #17 ZDOGULA

nathan-dumlao-314123-unsplash

 

Gdy mój klient narzeka na swojego psa mówiąc, że pies go nie słucha, zazwyczaj ma na myśli, że pies jest niechętny do współpracy, nieposłuszny. Ale zdarza się, że chodzi mu o to, że pies, pomimo, że wykazuje się chęcią do współpracy, nie słucha w tym sensie, że zamiast wykonywać określone komendy wybiera na chybił trafił dowolne zachowania i „strzela”, zazwyczaj pudłując. Mówisz „siad” – a pies waruje, mówisz „na miejsce” – a pies podaje łapę. Lub robi kilka rzeczy jedna po drugiej.

Moje psy umieją milion rzeczy, ale przez długi czas nie przykładałem większej uwagi do rzetelnego hartowania ich słuchu, co przy kilku okazjach wyszło mi bokiem ;-). Zwłaszcza nie popłaca to przy psach w typie mojego Bogusia – ekspresyjnych, ruchliwych, nadgorliwych. Jeśli masz ten typ psa – wiesz o czym mówię, bo już nieraz Twój pies zamiast „robić co należy” bawił się z Tobą w zgaduj zgadula.

Pies może zgadywać z różnych powodów:

  • nie poznał jeszcze wystarczająco dobrze danej komendy, związał zachowanie zbyt mocno z określonym kontekstem, wykonywał je w bardzo ograniczonym zakresie, nie doszło do generalizacji (pkt. 0 i 4 w opisie poniżej)
  • jest zbyt podekscytowany pracą, aktywnością, jego ruchliwość i stopień pobudzenia wyklucza skupienie (pkt. 1, 5, 6)
  • myślenie o nagrodach odbiera mu rozum (pkt. 7 i 9)
  • testowane komendy brzmią bardzo podobnie (pkt. 7)
  • dajemy mu nieświadomie sprzeczne sygnały (pkt. 8)
  • przewodnik kładzie na psie zbyt dużą presję i ten robi cokolwiek, żeby zadowolić właściciela (pkt. 9 i 10)
  • używając szkoleniowego żargonu -> pies jest za bardzo „rozklikany” -> mając doświadczenia w uczeniu się zachowań poprzez kształtowanie próbuje zapracować na nagrodę oferując dowolny zestaw zachowań, które były dotychczas nagradzane lub wykazywać się kreatywnością i wymyślać nowe. To częsta bolączka psich entuzjastów kształtowania (metoda uczenia psa zachowań) (pkt. 1, 2, 3)

Żeby pozbyć się problemu ”zgadującego psa’’ atakuję temat z kilku frontów.

0) Punkt zero, bo od zera wypada zacząć, zanim się uzna, że pies jest „głupi”, „przecież to umie”, „udaje”, „robi mi na złość”. 

A punkt zero to szczera odpowiedź na pytanie czy zanim przeszliśmy do testowania jego słuchu pies miał możliwość przećwiczenia danej umiejętności także w warunkach rozproszeń, czy wykonywał ją płynnie, powtarzalnie, no i przede wszystkim czy dowiedział się jak ona się nazywa zanim zaczęła konkurować o uwagę psa z innymi komendami…

1) Mixy oferowania i słuchania

W trakcie sesji kształtowania czasem zaskoczę psa i tuż zanim znowu mi coś zaoferuje zaskoczę go komendą, którą już bardzo dobrze zna i nagrodzę za nią. Zaraz potem wracam do pracy nad kształtowanym zachowaniem. Przez chwilę bawimy się kształtowaniem, aż do kolejnej próby wywołania komendą zachowania już wyuczonego. Pies dzięki temu uczy się przechodzenia z trybu oferowania, w tryb słuchania, i z powrotem.

2) Kontekst sytuacyjny sesji kształtowania

Dla czytelniejszego przekazania, kiedy pies może mi oferować zachowania, a kiedy oczekuję, że będzie robił dokładnie to o co poproszę, sesje kształtowania, gdzie pies oferuje mi zachowania i pozwalam, żeby robił je bez komendy często robię w określonym, jednoznacznym dla psa „kontekście sytuacyjnym”. Klękam/kucam/siadam po turecku ;-), używam zachęty słownej np. ”no dawaj”/”co zrobisz?”, smakołyki trzymam od razu gotowe w dłoni i na wysokości brzucha, a obok na ziemi mam pudełko z zapasami, używam klikera (a nie markerów słownych), pies startuje z „luzu”, nie blokuję go w żadnej pozycji wyjściowej. Parę takich sesji i pies doskonale odczytuje, że w takim anturażu oczekuję od niego inicjatywy :-).

3) Kontekst sytuacyjny sesji słuchania

Początek „sesji słuchania” można ustandardyzować w ten sposób, że punktem wyjścia jest przez jakiś czas zawsze np. siad, lub stanie na podeście/palecie/psim posłaniu -> czyli zanim wydajemy jakąkolwiek komendę to najpierw psa stabilizujemy komendą siad albo tym, że startuje z targetu, który automatycznie ogranicza jego ruchy (za każdym razem jak próbuje zejść prosimy go o powrót).

4) Test na dwa (i więcej) zróżnicowane zachowania

Dobieram na sesję treningową dwa zachowania, które możliwie mocno ze sobą kontrastują – np. jedno polega na wejściu do kenela plastikowego, a drugie na wzięciu do pyska aportu z dłoni. Czyli mamy w tym wypadku pracę pyskiem vs pracę łapami; dwa odmienne „obiekty” budujące obrazek mentalny ćwiczenia; kontrastowe ich umiejscowienie; odmienny ruch związany z czynnością – nurkowanie do budy vs chwyt aportu z góry, gdy trzymam go w dłoni albo leży na podeście). Aport kładę wtedy po jednej stronie psa albo trzymam go w dłoni, a kenel po drugiej – oddalone od siebie, żeby nie ”zlewały się” w jedno.

Sprawdzam, czy nawet jak 3-5 razy wyślę psa po aport i sowicie nagrodzę, to kolejnym razem nie pójdzie na pałę po aport jak powiem „kenel”.

Docelowo, chcąc upewnić się, że słucha co do niego mówię, a nie kieruje się wzrokiem, aport może leżeć nawet tuż przy kenelu, lub mogę go rzucić w kierunku kenela niejako sugerując psu, że będzie wysyłany po wzięcie go, a tymczasem zaskakuję go komendą „kenel”.

Kolejny przykład takich odmiennych zachowań to np. wsadzanie kufy do kagańca (trzymam go w dłoni) i cofanie tylnymi łapami na dywanik za plecami psa.

Jeśli pies odróżnia bezbłędnie 2 zadania, dokładam stopniowo kolejne. Ich ilość ograniczają tylko i wyłącznie pokłady tkwiącego w nas sadyzmu i … masochizmu 😉

5) Nagradzanie za „nic nie robienie”

Czasem nagradzam psa za to, że po prostu czeka na komendę, za cierpliwość ☺ – czyli np. 2-3 razy o coś proszę, po czym, gdy po raz kolejny znowu spodziewa się komendy to zaznaczam sygnałem nagrody samo czekanie na nią i nagradzam nie gorzej niż „prawdziwe” komendy (mogę kilka razy z rzędu nagrodzić) zanim w końcu któraś z nich znowu padnie.

6) Wydłużanie czekania na komendę 

Komendy daję w nieregularnych odstępach czasu, czyli czasem pies czeka tylko 1 sekundę i niejako w nagrodę za czekanie daję mu komendę (nie nagradzam w takiej sesji samego czekania jak w pkt.5), a przy kolejnym powtórzeniach zanim poproszę o to samo zachowanie odczekuję coraz większą ilość czasu zanim padnie komenda. W końcu możliwość usłyszenia komendy ma być nagrodą samą w sobie, bez potrzeby wzmacniania czekania jako takiego.

Takie wyczekiwanie na komendę dodatkowo skupia psa i wyczula na to, żeby słuchać co mówimy i uświadamia, że to nasz głos ”wyzwala” konkretne zachowanie.

7) Słowne podpuchy

Proszę psa 2-3 razy z rzędu o wykonanie jakiegoś zadania, po czym za czwartym razem, gdy się spodziewa tego samego mówię jakieś nic dla niego nie znaczące i z żadną komendą nie mylące się słowo. Jeśli nabierze się – spotyka go koszt reakcji (patrz pkt. 10). A jeśli nie zareaguje na to obojętne słowo (brak reakcji to właściwy wybór) natychmiast nagradzam (bez ekscytacji, najlepiej w miejscu, gdzie stoi/siedzi, tak żeby zrozumiał, że czasem dostaje nagrodę za statykę). Podpuchy ekstremalne to np.: pies kilkukrotnie wykonuje komendę „siad’’ i dostaje za to atrakcyjną nagrodę, a następnie słyszy – „siano” (zakładamy, że to dla niego nic nie znaczące słowo 😉 ) – i ma nie zareagować siadaniem.

8) Sprzeczne sygnały cielesne – wyczulanie na słowa jako źródło informacji

Psy są fenomenalne w czytaniu wskazówek z naszego ciała, mają to w pakiecie genetycznym. Wskazówek słownych musimy je nauczyć. Prawdziwym testem zrozumienia słów przez nas wypowiadanych może być wystawienie psa na próbę, gdzie mowa naszego ciała będzie całkowicie sprzeczna z przekazem werbalnym. Co zrobi mój pies, gdy powiem „siad”, ale będę zwrócony twarzą w kierunku jego klatki i w jej stronę wskazywał palcem? A co zrobi jeśli stanę przed nim, wykonam gest naprowadzający na siad, ale powiem „miejsce” (komenda na wejście do klatki)?

W teście tym nie chodzi o to, żeby psuć sobie sygnały cielesne (gesty, ruch, mowa ciała) w imię budowania komend werbalnych jako priorytetowych, więc nie idź z tym za daleko! W końcu im więcej możemy dać psu koherentnych wskazówek, tym lepiej!

Jednocześnie niczego nie popsujesz nieodwołalnie, jeśli spróbujesz parę razy wyostrzyć jego percepcję słuchową w ten okrutnie przebiegły sposób. Pies zawsze znajdzie sposób na słodką zemstę, nie miej wyrzutów sumienia ;-).

9) Sygnały nagród

Jeśli wypracujemy sobie różne sygnały nagród mamy znakomite narzędzie do nauczenia psa tego, że nasze słowa mają znaczenie. Jednocześnie nie ryzykujemy, że zepsujemy sobie konkretne ćwiczenia, skazimy je błędami, skojarzymy psu z frustracją, niepowodzeniami. Pies uczy się dzięki temu pośrednio też skupienia na zadaniu, a nie na nagrodach – musi aktywnie posłuchać, która nagroda jest dla niego dostępna, a to przecież … nie lada wyzwanie dla psa, który „odlatuje” na widok smaczków czy szarpaków. No i wreszcie w zabawie ciężej jest nawet nieświadomie nałożyć zbyt dużą presję na psa i przytłoczyć wymaganiami – w końcu to … tylko zabawa :-).

Takie minimum, które polecam, to żeby pies miał oddzielną komendę na nagrodę, którą dostaje z naszej ręki, i nagrodę którą ma na ziemi za swoimi plecami (obojętnie czy to smakołyki czy zabawki). Chcemy wypracować reakcję na same słowo, bez podpowiedzi cielesnych o którą nagrodę chodzi!!!

Przykładowe ćwiczenia:

1) nagroda w dłoni – zamiast sygnału nagrody podpuszczamy psa innymi słowami (nic dla niego nie znaczącymi) i oczekujemy reakcji tylko na hasło na nagrodę z dłoni; docelowo używamy tonu głosu i słów, które są zbliżone do tego prawdziwego

2) jedna nagroda w dłoni, a druga na ziemi za plecami psa – testujemy czy pies słucha do której nagrody dajemy mu dostęp; czy jeśli trzy razy z rzędu uzyska dostęp do nagrody za swoimi plecami to czy kolejnym razem posłucha jak zaproponujesz mu tą ze swojej dłoni? I vice versa?

3) zanim wydamy hasło na wybraną nagrodę najpierw prosimy o jakieś zadanie, np.: siad, waruj, lub jakąś psią sztuczkę; docelowo dajemy najpierw kilka razy z rzędu psu na hasło dostęp do nagród, a nagle, gdy oczekuje, że znowu sięgnie po nagrodę zaskakujemy go jakimś prostym zadaniem; czy pies będzie w stanie się skupić na prawidłowym wykonaniu zadania, a potem dodatkowo sięgnąć po właściwą nagrodę?

10) Konsekwencja – koszt reakcji

Ważne jest jak zareagujemy, gdy pies zna komendę, ale zamiast słuchać – ”wymyśla”. Unikam powtarzania komendy od razu po błędzie lub dawania psu kolejnej szansy natychmiast po nim. Najpierw błędną decyzję ze strony psa zaznaczam sygnałem braku nagrody. Są to zwroty w stylu: „ale ćwok!”, „chyba żartujesz!”, „ta, jasne!”, „no na pewno!” wypowiadane bardziej prześmiewczo, niż jako ostrzeżenie, groźba, zakaz. Odwracam się do psa bokiem, nie patrzę na niego, kompletnie go ignoruję przez 5-10 sekund, i dopiero po tym „rytuale” ponownie proszę o uwagę.

Robię tak za każdym razem, gdy pies nie posłucha dobrzej znanej mu komendy, wyprzedza ją, nabiera się na podpuchę słowną lub mowę ciała.

Jeśli pies popełnia błąd dwa razy z rzędu, ułatwiam zadanie.

 

Gdy mam poczucie, że sesja nie idzie w dobrą stronę:

  • ograniczam rozproszenia
  • robię częstsze przerwy
  • sprzątam w 3 pokojach w których zawsze powinien być porządek: jasne kryteria – co zamierzam nagradzać, a czego nie?; dobry timing – czy jestem precyzyjny w komunikowaniu psu co prowadzi do celu, a co nie?; oraz optymalna częstotliwość nagradzania – czy nie posuwam się naprzód, bo pies stracił wiarę, że podoła moim wymaganiom?
  • upewniam się, że problemem nie jest nieczytelna komunikacja -> czasem pomogę psu gestem, ruchem, kierunkiem spojrzenia (głównie z psami pobudliwymi, lub szybko „gasnącymi”)
  • zwiększam częstotliwość nagradzania za „kroczki’’ w pożądanym kierunku (nie czepiam się, że pies nie wykonał ćwiczenia doskonale, docenię starania)
  • zastanawiam się jak mogę ćwiczenie uprościć, czy mogę rozbić zadanie na jeszcze mniejsze cząstki?
  • zmieniam „temat” -> na moment przechodzę do pracy nad innym zadaniem, żeby dać sobie i psu odetchnąć
  • robię przerwę na proste ćwiczenia, które pies dobrze zna, żeby odzyskać motywację i skupienie jeśli pies je utracił
  • jeśli pies jest rozlatany umysłowo i cieleśnie, nagradzam w statyce, kilka razy z rzędu, bardzo powolnymi ruchami za każde pojedyncze powtórzenie (mogę żarcie rozsypywać na ziemi żeby zmusić psa do węszenia i żeby jego emocje trochę opadły przed kolejną próbą)
  • biorę 3 bardzo głębokie oddechy 😉 -> nieraz nieświadomie kładziemy naszymi wymaganiami/oczekiwaniami nadmierną presję na psa i w rezultacie pies może się wycofać, zestresować, odreagować nadmiernym pobudzeniem

Na deserek filmik, a po deserku … do roboty!

(W sesję z Bogusiem wplotłem kilka powyższych „frontów” – pomoc podestu w stabilizacji, podpuchy słowne, sprzeczne sygnały cielesne (spojrzenie, ruch dłoni), nagradzanie „nicnierobienia”, koszt reakcji; a z Lolą bawiliśmy się 4 sygnałami nagród – „catch” to zabawka z ręki; „tył” to zabawka z ręki, ale wydana za przejście z pozycji zasadniczej za plecami przewodnika; „tadam” to zabawka za plecami psa; „go” to zabawka z przodu na ziemi).