PSIESPRESSO SHOT #21 MAARIT

45050234_2073422829432441_4090109338939555840_n

Maarit Hellman to kolejna fińska zawodniczka/trenerka (i nie ostatnia reprezentantka tej nacji pośród kadry instruktorskiej), której pracy mogłem się przyglądać na międzynarodowym obozie obedience w Danii.

W swoim wykładzie wstępnym poruszyła kilka bardzo istotnych kwestii. 

Życie codzienne / nasze emocje

„Pies żyjąc z Tobą na co dzień uczy się bezbłednie czytać Twoje emocje. Nie uda Ci się potem go oszukać w treningu. Musisz być szczery!”

To zdanie mi się wryło w bańkę – jest tak cholernie prawdziwe!

Zawsze powtarzam moim uczniom/klientom – „Kiedy jestem wkurw… to mój pies wie, że jestem naprawdę wkurw…, a kiedy jestem zadowolony, to mój pies wie, że jestem naprawdę zadowolony.” Relacji bardziej szkodzi przewodnik, który jest wkurw…, a udaje zadowolonego cedząc słodkie kłamstewka przez zaciśnięte zęby, niż ten, który jest wkurw… na serio i wykłada kawę na ławę (zwłaszcza kofeiniści jak ja takich cenią najbardziej!) Ten wkurw… na niby – przestaje być dla psa czytelny i przewidywalny. I ryzykuje, że pies zacznie analizować każdy jego uśmiech…

Oczywiście ideał to nie być wkurw… w ogóle. Chociaż sam nie wiem – teraz to chyba oszukuję sam siebie … 😉

System nagradzania

Maarit zbyt często widuje zawodników z zaawansowanymi psami, które są wciąż faszerowane nagrodami. Ma wrażenie, że właściciele bardziej niż dla swoich psów – robią to dla siebie. Tymczasem, ponieważ łatwiej dostrzec, że pies jest aktywny, niż kiedy staje się reaktywny, jeśli będziemy zbyt hojni i rozdawali nagrody na lewo i prawo, niechybnie wpadniemy w ramiona nadmiernego pobudzenia. Nasze zadanie to dostosowywać na bieżąco system nagradzania do poziomu zaawansowania psa. 

Aktywny czy już reaktywny?

Maarit bardzo często testuje poziom pobudzenia swojego psa. Rozkłada na ringu kwadrat, pachołki, koziołki, przeszkodę i inne rekwizyty obediencowe. Jeśli da psu komendę na kwadrat, a pies bez chwili zawahania pogna po aport, wie, że pies tak naprawdę kompletnie nie słucha co do niego mówi, tylko poddaje się na ślepo swoim impulsom. 

Nigdy nie ćwiczy na pustym (pozbawionym obi sprzętu) placu, zawsze coś rozstawi, tak by pies już od szczeniaka oklepywał się z pracą w warunkach zawodniczych i uczył ignorowania otoczenia (przynajmniej dopóki nie uzyska innych wskazówek ze strony Maarit).

Ewolucja ćwiczeń i kreatywność psa

Ponieważ ćwiczenia z klasy na klasę ewoluują, możesz się spodziewać, że pies będzie proponował różne wariacje (dosłownie i w przenośni) na dany temat. Nasza rola w tym, żeby pilnować kryteriów, zadając sobie wciąż pytanie – „czy to jest jasne dla mojego psa?”, „czy mogę mu to lepiej wytłumaczyć?”.

Biorąc pod uwagę powyższe, istotne jest, żebyśmy byli na ewentualne abberacje ze strony psa gotowi i wiedzieli jak na nie zareagować.

Reakcja na błędy ze strony psa

To niezwykle istotne – wiedzieć jak zareagujemy i być w tym konsekwentnym i czytelnym. Maarit zauważa, że kiedy „shit happens” zazwyczaj nie mamy czasu, żeby pomyśleć

Jak reaguje Maarit? Używa dwóch różnych sygnałów:

  • kiedy pies jest pasywny (np. nie reaguje na komendę w zmianach pozycji na odległość) -> natychmiast podchodzi do niego i mówi: „Hej, czy Ty usnąłeś? No dawaj, obudź się!” (nie wiem czy to cokolwiek pomoże Wam w odbiorze tego przekazu, ale Maarit wspomniała, że mówi to takim samym tonem głosu jakim się zwraca do swoich nastoletnich dzieci 😉 )
  • kiedy pies nie myśli, nie słucha co do niego mówi (np. przy wysyłaniu do kwadratu czy pachoła pies leci na pałę do pierwszego lepszego znacznika lub do rozstawionych z boku aportów) -> każe mu się położyć (używa komendy z treningów pasienia, nie tej kojarzonej z obedience!), podchodzi do niego, każe mu iść za sobą do miejsca z którego zaczynali ćwiczenie, tam prosi o zlokalizowanie kwadrat/pachoła (powtarza przedkomendę np: „gdzie jest kwadrat?”) i dopiero podejmuje drugą próbę. W tej reakcji na błąd istotne jest zahamowanie możliwości poruszania się u psa; ruch/bieg jest samonagradzający.

Kiedykolwiek coś ją zaskoczy i złapie się na tym, że spóźniła się z reakcją, albo zupełnie straciła głowę, natychmiast po treningu to zanotuje i przemyśli co zrobi następnym razem i jak może sprawić, by sytuacja już się nie powtórzyła w przyszłości.

Komunikacja niewerbalna – pozycja zasadnicza

Maarit chce żeby pies zwracał nie tylko uwagę na słowa, które wypowiada, ale i na to co mówi językiem ciała. W tym celu uczy psa oferowania pozycji zasadniczej, kiedy tylko staje wyprostowana. Pies ma to traktować jak zaproszenie do pracy.

Pierwszy cel jaki dzięki temu uzyskuje -> wchodząc na ring nie musi się martwić, czy pies będzie chciał za nią podążać pomiędzy ćwiczeniami (tzw. „transport”), a także nie musi się obawiać o jego skupienie w miejscu rozpoczęcia ćwiczenia.

Drugi cel -> wykorzystuje to w uczeniu psa ignorowania rozproszeń. Prosi pomocnika o bawienie się np. koziołkiem (jeden z ulubionych psich fetyszy ;-)) obok Maarit i jej psa. Czeka aż pies przeniesie wzrok z rozproszenia na nią (pomocnik dostosowuje siłę rozproszenia do możliwości psa) i robi jeden kroczek w bok stając na baczność jak żołnierz. Gdy tylko pies się dostawi: bach nagroda! 

Trzeci cel -> wynikający z celu drugiego: gdy pies podrzucany przez pozoranta koziołek traktuje jako godne zignorowania rozproszenie, trzyma stabilnie i chętnie pozycję przy nodze – Maarit buduje z tego wyczekanie na komendę zwalniającą do aportowania. Rzucany przez Maarit koziołek to przecież tylko kolejna wariacja na temat rozproszeń i tylko matołek by się nabrał ;-).

Jak uzyskuje aktywne szukanie pozycji zasadniczej?

  • rzuca smaczka na ziemię, jak pies zje i się do niej odwróci, przez pierwsze kilka prób naprowadza na pozycję przy nodze; w kolejnych próbach oczekuje coraz więcej inicjatywy od psa i redukuje pomoce;  ostatecznie chce, żeby pies po zjedzeniu smaczka i zaoferowaniu pozycji przy nodze, „śledził” tą nogę nawet jak Maarit go nie nagrodzi, tylko kilkukrotnie ucieknie od niego na 2-3 kroczki oczekując jeszcze więcej zaangażowania.

Kryteria w chodzeniu przy nodze

W chodzeniu przy nodze Maarit ma dwa kryteria: 

1- gdy stoi na baczność (stopy równolegle) -> chce żeby pies siadał

2- gdy staje w rozkroku (prawa noga wysunięta do przodu, oparta na pięcie)-> chce żeby pies stał

Dzięki temu pies lepiej się koncentruje, bo ma nad czym myśleć w trakcie chodzenia („Jak się mama zatrzyma?!?!”). 

Jeśli pies za bardzo się gotuje, gdy Maarit stając w rozkroku testuje trzymanie pozycje przy nodze ->  każe mu czekać w staniu, a ona na moment odchodzi od niego. Po chwili wraca, dostawia się do psa i kontynuuje.

Na obozie jedna z uczestniczek miała się przekonać jak brak jasnych kryteriów w chodzeniu przy nodze może wyjść bokiem w … pozycjach z marszu. Jej pies mylił pozycje i przewodniczka miała wrażenie, że wybiera na chybił trafił. Maarit widząc brak jasnych kryteriów w samym chodzeniu przy nodze (było bardzo nierówne, pies tańczył na lewo i prawo raz głową, raz zadkiem ) zaproponowała „nieoczywiste” rozwiązanie – „naprawmy chodzenie, bo jeśli pies nie jest dostatecznie skupiony na tym, gdzie jest jego pozycja i chodzenie jest koślawe, ciężko oczekiwać, że będzie słuchał  przekazu o pozycjach”. Nie wszyscy z interpretacją Maarit się zgadzali (łącznie z autorem tekstu, i samą uczestniczką), niemniej jeśli masz ten problem i zechcesz sprawdzić teorię Maarit, zrób to i daj znać o rezultatach :-). Na obozie nie zdołaliśmy tego sprawdzić, bo … uczestniczka cyzelowała chodzenie przy nodze ;-).

Młody pies – od czego zacząć i cóż z nim począć?

Wiem, że ciężko Wam to będzie przełknąć -> Maarit nie bawi się z młodym psem na placu treningowym… Przynajmniej nie od razu, nie już na samym początku jego edukacji! Nie chce nabudować u malca nadmiernych oczekiwań, zbyt wysokich emocji związanych z przyszłym miejscem pracy. 

Przede wszystkim skupia się na tym, żeby w „domowych” warunkach (dom, ogródek, pobliska łąka, park) jej pieszczurka zakochała się po uszy w obedience. Elementy obedience, które pokocha w rodzinnym gniazdku, potem wyprowadza na plac. Są to duperelki w rodzaju targetu nosem dłoni, chwytania koziołka, warowania, parkowania przy nodze, obiegania pachoła. 

Pomiędzy ćwiczeniami nagradza grubymi plikami w pozycji zasadniczej. Komunikację z młodym psem bazuje na ruchach, mowie ciała – chce żeby pies pilnie ją obserwował, czerpał wskazówki z tego w jakim kierunku idzie, gdzie patrzy, kiedy się zatrzymuje. Promuje mocno „zwykłą” chęć podążania za przewodnikiem.

Wysyłanie do przodu 

Tym razem wstępem do nerdowania będzie nawijka dotycząca zmory prześladującej nie tylko border collie.

Wysyłania do przodu (przed kwadratem) Maarit uczy na targetowanie nosem … ściany. Ponieważ większość zawodów w Finlandii odbywa się na hali, jest to dla niej całkiem praktyczne rozwiązanie. 

Zaczyna od nauki ciągłego targetu dłoni, potem przekłada to na ścianę. Pierwsze sesje robi w domu, wybierając któryś z rogów. Dzięki pracy na styku dwóch ścian może na zmianę raz ustawić go frontem do jednej, a w następnej próbie do drugiej i od samego początku uczyć psa, że ma szukać miejsca do tagetowania w linii prostej, a nie kierować się pamięcią i przyklejać nos tam, gdzie robił to w poprzedniej próbie.

W następnej kolejności zaczyna budować odległość, a także wysyłać psa w kierunku jednej ściany, zmieniając jedynie w każdym powtórzeniu linię po której ma biec (odsuwa się o kilka metrów w bok w stosunku do poprzedniej próby). Jeśli pies zamiast biec w prostej linii zbacza i próbuje zaznaczać miejsce, które ostatnio targetował, natychmiast go cofa w miejsce startu, idzie w prostej linii do ściany, żeby mu wskazać pożądany punkt, wraca do psa i robi kolejne powtórzenie.

Kącik nerda:

Sztywny pies

  • kiedy „pies z Muzeum Figur Woskowych Madame Tussaud” sztywnieje przy zmianach pozycji z odległości (zwłaszcza dotyczy bc ;-)) Maarit doradza zrezygnowanie z zabawki. Przechodzi na smakołyki i nagrody „odsuwa” od siebie – rozkłada smaczki po bokach psa. Gdy pies wykona komendę, powoli podchodzi do niego, sięga po nagrodę z ziemi i równie niespiesznie ją wydaje psu. Rytuał ten tworzy lukę czasową – czekanie redukuje sztywność, która bardzo często związana jest ze skojarzeniem z natychmiastową nagrodą, bądź kolejną komendą.

Chaotyczny pies

  • dla „psa latawca”, który miał na obozie problem z namierzaniem kwadratu – poza częstym przemieszczaniem kwadratu – poleciła także kładzenie w kwadracie targetu i konsekwentne egzekwowanie stawiania na nim obu przednich łap.  Miało to w zamyśle go uspokoić, ustabilizować – target dywanika jest precyzyjnym zadaniem do wykonania, punktem zaczepienia dla zbytnio rozbieganych myśli (i łapek 😉 ).

Garbaty pies

  • dla „psa sępa”, który w przyczajce przy nodze niemal brodą dotykał ziemi (zgadniecie jaka rasa?) i fiksował się na potencjalnym byciu wysłanym (teraz już na bank znacie odpowiedź 😉 ) poleciła wyprostowanie szyi poprzez pomaganie naprowadzaniem lewą ręką przy dostawianiu, skarmianie tam, oraz zwalnianie do zabawki za plecami. Celem było pokazanie psu, że bycie w pozycji zasadniczej jest tak samo fajne jak box (tak, w przypadku tej rasy to karkołomne zadanie, garb rośnie i człowiekowi…). Maarit zaznaczyła, że nigdy nie wysyłałaby psa do boxu jeśli by przed biegnięciem, na starcie ćwiczenia stracił głowę i potrzebował powtórzenia komendy na dorównanie do nogi. Wysyła tylko jeśli pies słucha czego wymaga przewodnik, potrafi skupić się przy nodze i jest przy tym dokładny. 
  • doradziła również nauczenie psa oferowania pozycji, o czym było już wyżej. Kiedy pies może sam oferować zachowanie, zazwyczaj „mięknie” w ruchach, robi to płynniej i żwawiej, jest bardziej otwarty emocjonalnie.

Powolny pies

  • w przypadku „psa ślimaka”, który nie chciał pokazać rogów przy biegnięciu do patyczków węchowych i z powrotem, kazała skupić się na czym innym -> szybkość w tym ćwiczeniu to wypadkowa zrozumienia dwóch zadań: a) jak pracować nosem, i b) jak trzymać patyczek bez podgryzania. Jeśli pies jest biegły w obu zadaniach to stanie się biegły w … bieganiu.

 

W kolejnym odcinku cyklu o International Obedience Boot Camp – Pekka Korri.